Pomiar zużycia energii w domu – cz.1

Wysokie rachunki za prąd.

Czy to się da jakoś monitorować samemu? Wyjeżdżasz na wakacje, wracasz po 3 tygodniach, a tu 100kW więcej. Kto tyle prądu zużył? Kiedy to miało miejsce? Żelazko zostawiłem włączone czy co? No właśnie, aby się nad tym nie zastanawiać i nie wisieć na infolinii Enea, gdzie i tak nic się nie dowiem, postanowiłem odgrzebać stary pomysł. Postaram się wykonać pomiar zużycia energii elektrycznej, na bazie wbudowanego w ścianę licznika energii, dostarczonego standardowo przez operatora. Realizacja tego pomysłu i bloga powstała między innymi w związku z konkursem “Daj się poznać“, gdzie przez 10 tygodni postaram się umieszczać w kategorii “Monitoring Energii” wpisy związane z projektem licznika, więcej na “Why“.

 

Ogólnie o licznikach.

Od pewnego czasu w przeciętnym domostwie montowane są nowoczesne liczniki posiadające w środku całkiem sporo elektroniki. Te state z aluminiową tarczą są wycofywane. Jak wiadomo powodów było kilka, między innymi zabawy w magnesy neodymowe, mające na celu zakłócenie pracy wirowego pola magnetycznego. Już wtedy myślałem w jaki sposób podłączyć się do tego licznika i monitorować zużycie prądu. Sposób był nawet całkiem prosty, zamontować czujnik zliczający obroty tarczy, czyli tryb: „pojawiam się i znikam” – chodzi o czarny lub biały pasek namalowany na jej krawędzi. Teraz jest trochę łatwiej, elektroniczne liczniki posiadają interfejsy podczerwieni przez, które można odczytywać dane, niektóre posiadają bezprzewodowe moduły, ZigBee, Bluetooth.

 

Prosty odczyt energii.

Nie będę poruszał metod pozwalających dostać się wejściem serwisowym do licznika i bawić się jak administrator. Zależy to od typu licznika, a ponadto może być niedozwolone 🙂 Póki co można kupić własny licznik i się pobawić ale ja zostanę przy standardowym typie montowanym w mieszkaniach i domach przez operatora. Zamierzam wykorzystać ich zewnętrzne interfejsy i w sposób pasywny rejestrować zużycie energii. Tym cudownym interfejsem jest dioda 🙂 tak zwykła dioda, która miga w momencie zużycia 1W, a konkretnie 1000 impulsów to 1kWh. W innych modelach może być inaczej, wszystkie dane powinny być opisane na obudowie licznika. Model nad, którym będę się pastwił to Iskra M14 1376.

 

Jak zamierzam to zrobić.

Wystarczy obserwować miganie, zliczać to w czasie i mamy zużycie bez jakiejkolwiek niedozwolonej ingerencji w sprzęt. Zapisane impulsy w sensownej formie można zapisać do pamięci i przygotować do odczytu. W tym momencie jeszcze się nie zastanawiałem jak to zrobić, ale na pewno chciałbym użyć do tego jakiś mikrokontroler monitorujący stan diody. Być może pamięć EEPROM lub kartę SD do przechowywania danych. W późniejszym czasie dodać jakiś interfejs komunikacyjny jak WiFi czy BT, a może ZigBee i przesłać to do kolejnego urządzenia reprezentującego dane na wykresie z dostępem do internetu. Projekt jest zupełnie spontaniczny, a więc zejdę do piwnicy, otworzę stare kartony i zobaczę co tam się kryje, co można wykorzystać. Na pewno chciałbym się skupić na odczycie aby przynajmniej mieć jeden sensowny klocek zapewniający konkretną funkcjonalność. W miarę możliwości będę dodawał kolejne, wszystko zależy od czasu, który będę mógł poświęcić na ten projekt.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.